Użytkownik

Zaloguj

Zarejestruj

Sekcje

REMONDIS

Jubileusz 10-lecia zobowiązuje

Jubileusz 10-lecia

Rozmowa z Mirosławem Baściukiem – członkiem zarządu, dyrektorem zarządzającym Remondis Electrorecycling Sp. z o.o.

Mirosław Baściuk od ponad 10 lat związany jest z REMONDIS Electrorecycling, gdzie pełni funkcję dyrektora zarządzającego. Jest również prezesem organizacji odzysku sprzętu elektrycznego i elektronicznego Electro-System. Ukończył Politechnikę Wrocławską na Wydziale Inżynierii Środowiska. Ojciec dwójki dzieci, mistrz stylu Hung Gar Kung Fu – w wolnym czasie prowadzi treningi w swojej Akademii Sportów Tygrys i Żuraw. Ma 40 lat i pochodzi z Dolnego Śląska.

Redakcja: Na wstępie gratulujemy okrągłej rocznicy. Znawcy tematu żartują, że każde 10 lat w branży elektroodpadów to jak 100 w handlu. To prawda?

Mirosław Baściuk: Branża elektroodpadów jest z pewnością dla ludzi o silnych nerwach. Niestabilność cen surowców, współpracy z organizacjami odzysku, a do tego zmienność prawa powodują, że trzeba ciągle zachowywać elastyczność i dopasowywać swój sposób działania. Jest to szczególnie trudne w wypadku dużej firmy, należącej do światowego koncernu, ale na szczęście dajemy sobie radę. W ciągu 10 lat obowiązki zbiórki i przetwarzania dla zakładów przetwarzania wzrosły 40 razy, a ceny za wykonanie obowiązków obniżyły się ponad 5 razy. Do tego dochodzą gwałtowne spadki cen surowców. Jednak Remondis Electrorecycling systematycznie realizuje swoją długoterminową strategię. Nie widzimy tego inaczej – wprowadzający sprzęt będą nas potrzebować w kolejnych latach coraz bardziej ze względu na ustawowe podwyższenie standardów przetwarzania i wzrastające poziomy zbiórki. Jako lider rynkowy jesteśmy naturalnym partnerem dla firm, które działają w sposób świadomy ekologicznie i które oczekują bezpieczeństwa i stabilności biznesu.

Suma doświadczeń jest zawsze najważniejsza, a tę macie bez wątpienia najbogatszą, największą. Remondis to firma z ogromną tradycją, i to na wielu rynkach. Jak z tej perspektywy oceniacie po tych dziesięciu latach polski rynek elektroodpadów i recyklingu w ogóle?

Polski rynek zachowuje się zupełnie inaczej niż inne rynki europejskie, na których funkcjonujemy już od ponad 20 lat. Podstawową różnicą jest poziom cen. Polska jest z perspektywy wprowadzających najtańsza w Europie, jednak jest to polityka bardzo krótkowzroczna. Już teraz trzeba myśleć o roku 2021, w którym obowiązki dla wprowadzających osiągną 65 proc. w stosunku do masy wprowadzonej na rynek. Oznacza to, że ilości zbierane i przetwarzane muszą w ciągu 5 najbliższych lat ulec podwojeniu. Nie da się tego osiągnąć bez inwestycji w ten system, a na to nie ma, niestety, pieniędzy. Drugą ważną różnicą jest to, że w innych krajach zakłady przetwarzania są odpowiedzialne wyłącznie za prawidłowe przetwarzanie i dbanie o standardy. System zbiórki tworzą wprowadzający lub działające w ich imieniu organizacje odzysku. W Polsce organizacje odzysku są jedynie pośrednikami, a zakłady przetwarzania odpowiedzialne są za wszystkie najważniejsze procesy: systemy zbiórki, transport, przetwarzanie, a nawet za edukację ekologiczną.

Wiele było grzechów ustrojowych, ustawowych, mentalnych… Jak teraz wygląda w rzeczywistości problem zbierania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego?

Dokonaliśmy ogromnego skoku cywilizacyjnego w gospodarce odpadami, w tym zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. Sumarycznie zbieranych jest w Polsce blisko 200 000 ton elektroodpadów. Niestety, ciągle jeszcze połowa sprzętu ginie w nielegalnych punktach zbiórki i demontażu, w szczególności w punktach skupu złomu. Z tym procederem ciężko będzie wygrać – walka z szarą strefą jest niezwykle trudna bez odpowiednich instrumentów kontrolnych i prawnych. Trzeba jednak przyznać, że nowa ustawa, która weszła w życie 1 stycznia 2016 r., wprowadza szereg ciekawych rozwiązań, które mają na celu „przechwycenie” sprzętu u źródła i utrudnienie funkcjonowania dla nielegalnie działających firm. Jednym z nich jest obowiązek nieodpłatnego odbioru sprzętu przez dystrybutorów bezpośrednio w miejscu dostawy, obowiązek zbiórki sprzętu małogabarytowego w sklepach, jak również zakaz przyjmowania zdemontowanych części przez punkty skupu złomu. Szczególnie ten ostatni zapis, jeśli będzie egzekwowany, może bardzo mocno ukrócić nielegalny demontaż. Innym problemem jest zjawisko tzw. wirtualnych kwitów, tzn. wystawiania zaświadczeń potwierdzających zbiórkę pomimo braku realnego sprzętu. W naszej branży mówimy, że papier wszystko przyjmie, a drukarka jest bardzo tania… Na szczęście mamy coraz więcej mechanizmów weryfikacji i liczę, że w kolejnych latach zjawisko to będzie redukowane. Obecnie szacuje się, że nawet 50 proc. raportowanych ilości może pochodzić z „wirtualnej zbiórki”. Uważam, że na ten proceder powinni zwrócić uwagę również wprowadzający. To na nich ciąży prawidłowe wykonanie obowiązków zapisanych w ustawie i w razie stwierdzenia nieprawidłowości w systemie opłaty produktowe w wysokości 1,80 zł/kg w pierwszej kolejności dotkną właśnie ich.

Czyli dalej jedni zbierają elektroodpady, a inni udają? Co zatem należy zrobić, aby wreszcie sytuacja stała się normalna, przewidywalna, no i przede wszystkim przychylna środowisku?

Jak już wcześniej wspomniałem, od 1 stycznia 2016 r. obowiązuje nowa ustawa o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. Uważam, że jest to bardzo dobry dokument i teraz należy zadbać o jego prawidłowe egzekwowanie. Ważne są również rozporządzenia wykonawcze. Obecnie Ministerstwo Środowiska pracuje nad rozporządzeniem dotyczącym audytów zewnętrznych zakładów przetwarzania i organizacji odzysku, które są bardzo potrzebne, aby zwiększyć naszą świadomość dotyczącą sytuacji na rynku. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który nie ma określonych standardów przetwarzania sprzętu. Pomimo tego, że ustawa wprowadziła możliwość określenia standardów w formie rozporządzenia, MŚ nadal nie podjęło prac nad tym aktem wykonawczym. Uważam, że byłoby to kluczowe rozporządzenie dla uporządkowania sytuacji przetwarzających. Obecnie ten sam dokument potwierdzający przetworzenie od zakładu o wysokich standardach technologicznych i od zakładu „garażowego” jest wart tyle samo. Organizacje odzysku w ogóle nie zwracają uwagi na jakość. Szczególnie ważne jest zwiększanie świadomości wprowadzających w tym zakresie. Niska cena oznacza kiepską jakość. Jest różnica między przetwarzaniem lodówek w odpowiednich instalacjach, przystosowanych do wychwytywania gazów zubażających warstwę ozonową, a wypuszczaniem tych gazów w powietrze w instalacjach o niskich standardach technologicznych. Nieprawidłowe przetwarzanie jednej tylko lodówki freonowej jest równoważne emisji z samochodu po przejechaniu 10 000 km! Nasze wybory mają znaczenie dla środowiska, ale w wypadku dużych wprowadzających ten wpływ na środowisko może być gigantyczny.

Patrząc na to, co powiedzieliśmy do tej pory, co odróżnia Waszą organizację od innych działających na tym rynku? Krótko mówiąc, jakie są wasze największe atuty?

Przede wszystkim rozbudowany system zbierania sprzętu. Obecnie zbieramy między 2500 a nawet 2800 ton zużytego sprzętu miesięcznie. Współpracujemy m.in. z wszystkimi dużymi sieciami handlowymi, ale również odbieramy sprzęt bezpośrednio z domów. Drugim naszym atutem są dwa najbardziej zaawansowane technologicznie i procesowo zakłady przetwarzania w Polsce. Jesteśmy jednym z 3 zakładów, który posiada technologię do przetwarzania sprzętu chłodniczego. Jesteśmy właścicielem organizacji odzysku Electro-System, która realizuje obowiązki dla kilkuset wprowadzających na łączną masę ponad 40 000 t. Mamy więc pełną kontrolę nad procesem – od wprowadzania, przez zbiórkę, aż po przetwarzanie. Warto wspomnieć, że mamy najciekawsze kampanie edukacyjne, choćby ostatnia cycling-recycling.eu.

Niezależnie od uwarunkowań przez wszystkie te lata firma Remondis i jej jeden z podmiotów Remondis Electrorecykling mocno się rozrosły. Ile punktów odbioru ma Remondis – czyli z kim współpracuje – i jakie ilości sprzętu przechodzą przez Wasze ręce?

W tej chwili jest to już kilka tysięcy punktów odbioru. Począwszy od spółdzielni mieszkaniowych, przez gminy, spółki komunalne, sklepy, punkty skupu złomu, aż po szkoły. Rocznie zbieramy już blisko 30 000 ton ZSEE! Jesteśmy niekwestionowanym liderem.

A jak ze świadomością konsumentów? Czy coraz częściej zwracają oni uwagę na to, jak właściwie pozbyć się elektroodpadów? Jak wygląda to w wypadku narzędzi, a jak Polacy postępują, dla porównania, ze sprzętem AGD lub RTV?

Świadomość zwiększa się systematycznie i widać to w zwiększających się ilościach zbieranych na rynku. Coraz więcej ludzi wie, jak pozbywać się dużego sprzętu, jednak problemem pozostaje sprzęt małogabarytowy, w tym elektronarzędzia. Te odpady ciągle jeszcze wędrują do zwykłego śmietnika i wspólnie z odpadami komunalnymi trafiają do sortowni odpadów lub bezpośrednio na składowiska.

Remondis znany jest z wielu ciekawych, niejednokrotnie spektakularnych akcji. W jaki sposób uświadamiają one problemy związane ze środowiskiem i jak w praktyce ułatwiają konsumentom pozbywanie się elektroodpadów?

Jestem wesołym człowiekiem z dużym poczuciem humoru. Z tego względu staram się, aby nasze akcje edukacyjne były niebanalne, często z przymrużeniem oka. Zbyt dużo jest smutku i smutnych osób na tym rynku (śmiech). Jedną z naszych flagowych akcji są mistrzostwa w rozkręcaniu komputerów na czas. Robimy je dwa razy w roku: w czasie Dni Ziemi na Polach Mokotowskich oraz w czasie Pikniku z Klimatem na Placu Zamkowym w Warszawie. W czasie mistrzostw jest możliwość przekazania treści edukacyjnych, a jednocześnie łączymy to z rywalizacją, emocjami. W tym roku robiliśmy również inną ciekawą akcję: cycling-recycling.eu. Nasza ekipa przebyła w sumie 2000 km na rowerach, organizując po drodze 10 akcji zbiórkowych, spotykając się z lokalnymi mediami i na bieżąco informując o postępach akcji. Ostatni odcinek trasy z Bielska-Białej do Wrocławia przebyliśmy w dużej grupie 12-osobowej. O wiele łatwiej dotrzeć do ludzi przez zabawę niż rozdając ulotki i organizując konferencje.

Co dzieje się z urządzeniami po dostarczeniu ich do punktu lub odebraniu ich od konsumenta? Kto i jak przetwarza to, co Wam uda się odzyskać?

Sprzęt trafia do naszych lub współpracujących z nami zakładów przetwarzania, gdzie jest przetwarzany na surowce. Z lodówki na przykład wytwarzane są metale żelazne, aluminium, tworzywa sztuczne. Te surowce trafiają do recyklerów. Na przykład z polistyrenu z lodówek produkowane są kołpaki samochodowe u jednego z polskich recyklerów.

Wbrew pozorom mało się to tym mówi – jakie potencjalne zagrożenia niesie ze sobą niewłaściwa utylizacja elektroodpadów i które z sektora narzędzi są najbardziej niebezpieczne dla środowiska?

Odpady sprzętu elektrycznego i elektronicznego zawierają w sobie elementy niebezpieczne dla środowiska. Najbardziej szkodliwe są lodówki, które zawierają substancje zubażające warstwę ozonową, telewizory i monitory zawierają metale ciężkie, podobnie jak świetlówki. Należy jednak podkreślić, że elektroodpady to przede wszystkim źródło cennych surowców – dzięki ich odzyskowi oszczędzamy surowce naturalne. Szczególnie w elektronarzędziach mamy dużo miedzi, która jest bardzo cenna z punktu widzenia odzysku.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnych dziesięciu tak owocnych i tak przyjaznych branży i środowisku lat.

Dziękuję bardzo. Jubileusz dziesięciolecia, jak również pozycja lidera w branży mocno zobowiązują. Będziemy w kolejnych latach starali się rozwijać nasz system zbiórki oraz dalej podwyższać standardy przetwarzania. Mam nadzieję, że nasze wysiłki zostaną dostrzeżone przez wprowadzających.

2016-11-28

Kontakt z redakcją

Zapisz się do newslettera

© 2017 InfoMarket